niedziela, 16 marca 2014

Chapter 1

Po chwili mój szloch przerodził się w głośny płacz. Rzucałem się po łóżku uderzając w nie cały czas pięścią. Jestem wyczerpany psychicznie, jak i fizycznie. Wszystko mnie boli. Nadal nie mogłem uwierzyć w to, że zostałem wykorzystany seksualnie. Nie byłem za bardzo lubiany w szkole. Myślałem, że dzisiaj będzie tak jak zawsze. Jednak bardzo się myliłem. Gdybym tylko przewidział, co się w niej wydarzy, nie poszedłbym tam dzisiaj. Wiedziałem, że Nick jest nieobliczalny, ale nie że aż tak. Wciąż przed oczyma mam to całe zdarzenie. Minęło parę godzin, ale pamiętam jakby to się działo dosłownie parę sekund temu. Nadal przed twarzą widzę, ten chytry uśmieszek Nicka. 
To wszystko, to jakiś cholerny koszmar. Dlaczego to, co najgorsze spotyka zawsze mnie? Co ja im takiego robię? Robiłem wszystko, by starali się mnie polubić. Pomagałem im na sprawdzianach, a nawet odrabiałem za nich prace domowe. Myślałem, że chociaż dzięki temu będą mnie lepiej traktować. Jednak się myliłem.
Po tym wszystkim czuję się brudny. Brzydzę się nawet swojego ciała. Wystarczy, że tylko spojrzę w lustro, to od razu widzę Nicka, który we mnie wchodzi. To takie straszne uczucie. Nigdy przenigdy nie przyszło mi przez myśl, że takie coś spotka właśnie mnie. Nigdy.
Moje przemyślenia przerwało pukanie do drzwi. Szybko wytarłem oczy od łez rękawem bluzy i powiedziałem ciche „proszę”. Przez drzwi wychyliła się moja mama, która, gdy zobaczyła w jakim jestem stanie, podeszła szybko do mojego łóżka i mocno mnie przytuliła. Przez parę sekund chciałem oddać uścisk, już prawie ją dotknąłem, ale poczułem strach. Poczułem strach przed własną matką. W mojej głowie pojawiły się same złe obrazy i myśli. Co jeśli ona też mnie skrzywdzi? Zadawałem sobie ciągle to pytanie. Szybo się od niej odsunąłem i zobaczyłem na jej twarzy zdziwienie. Chciała jeszcze raz mnie objąć, ale uciekłem na drugi koniec pokoju.
- Nie dotykaj mnie! – krzyknąłem przerażony.  W takim momencie jedyne o czym myślałem, to to, że jestem w niebezpieczeństwie. Mój mózg nie pracował dobrze. Nie poznawałem samego siebie, nawet nie wiedziałem co się ze mną dzieje. Spojrzałem na moją mamę i zobaczyłem, że siedzi wystraszona. Nigdy na nią nie reagowałem w ten sposób. W jej oczach widziałem smutek i wiedziałem, że ją ranię, ale ja tylko się bronię. Przecież to nic złego prawda?
- Harry synku, co się stało? Czemu tak się zachowujesz? – zapytała ze smutkiem.
- Nic. Po prostu mnie nie dotykaj. Proszę – wyszeptałem. Poczułem, że w moich oczach zbierają się już łzy. Widziałem także łzy spływające po policzku mojej rodzicielki.
- Kochanie, przecież wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć. Nie jestem tylko twoją mamą, ale także twoją przyjaciółką i naprawdę postaram się ci pomóc. Przecież dobrze o tym wiesz – powiedziała patrząc na mnie smutnymi oczami.
- Nic się nie stało! – krzyknąłem, na co mama aż się wzdrygnęła – Proszę Cię wyjdź, bo chcę zostać sam – szepnąłem cicho i otworzyłem jej drzwi. Wiedziałem, że zachowuję się chamsko w stosunku do matki , ale nie mogłem inaczej. Choćbym bardzo chciał. Przecież nie mogę jej powiedzieć o tym, co się stało w szkole. Nie wytrzymałbym gdybym musiał jeszcze raz przez to przechodzić. Wiem, że to, co mówił Nick, było prawdą. On jak coś mówi, to zawsze to zrobi, dlatego wolę poradzić sobie sam, niż na niego na kablować. Wiem, że robię źle nie mówiąc tego nikomu, ale inaczej nie mogę. Za bardzo się boję konsekwencji. Wolałbym umrzeć, niż przechodzić przez to ponownie. Z mojego ponownego rozmyślenia, wyrwał mnie głos Anne, bo tak właśnie ma na imię moja mama. Anne.
- Harry, proszę. Ja widzę, że coś jest nie tak. Ktoś cię skrzywdził prawda? Mi możesz to powiedzieć. Zaufaj mi syku, proszę – powiedziała cicho, płacząc. Widziałem, że to ją rani, ale nie mogłem nic z tym zrobić. Pierwszy raz w takim stanie widziałem ją, gdy tata nas zostawił. To był najgorszy widok w całym moim życiu. Po tym znienawidziłem tatę i obiecałem sobie, że postaram się, by mama zawsze była szczęśliwa i mi to się udawało. Do dzisiaj – To jak, Harry, powiesz mi? – zapytała z nadzieją. Pokręciłem głową i otworzyłem jej szerzej drzwi. Rodzicielka po chwili wstała. Gdy znalazła się na wprost mnie, wyciągnęła w moją stronę rękę. Cofnąłem się.
- Jeżeli zmienisz zdanie, słonko, to wiedz, że możesz przyjść i mi powiedzieć. Ja będę czekała – oznajmiła posyłając mi lekki uśmiech.
- Mamo, ja nie zmienię zdania. Wiem, że chcesz mi pomóc, ale ja nie chcę pomocy. Muszę poradzić sobie sam. Chociaż wiem, że to nie będzie łatwe. Uwierz mi, że chcę ci powiedzieć, ale naprawdę nie mogę. Proszę nie złość się na mnie – powiedziałem, płacząc jak małe dziecko, którym teraz właśnie byłem.
- Nie jestem zła kochanie. Wiem, że jakbyś mógł mi powiedzieć, to byś to zrobił. Jednak wierzę, że nadejdzie taki moment, aż mi wszystko powiesz, a wtedy wszystko się naprawi –oznajmiła i wyszła z pokoju zamykając za sobą drzwi.
Osunąłem się po ścianie i schowałem twarz w dłoniach płacząc. Jestem potworem, który rani najbliższych. Wiedziałem, że muszę od tego wszystko uciec, ale nie wiedziałem jak. Po chwili znalazłem jedno rozwiązanie, które potrzebowało odwagi. 
Wstałem ze swojego miejsca i ruszyłem do łazienki. Sięgnąłem do szafki nad zlewem i wyjąłem małe pomarańczowe pudełeczko, w którym były maszynki do golenia.  Wziąłem jedną i wyjąłem z niej ostrze. Po czym schowałem pudełeczko i usiałem na podłodze pod zlewem, zamykając prędko drzwi.
W tym momencie potrzebowałem ulgi, która pomoże mi chociaż na chwilę o tym zapomnieć.  Wiedziałem, że ostrze jest ostre, bo nawet nie było jeszcze używane. Podwinąłem rękaw bluzy i przyłożyłem je do ręki. Wziąłem głęboki wdech i przejechałem po nadgarstku. Po chwili spływała z niego czerwona ciecz. Na początku czułem straszny ból, ale też i ukojenie. Miałem już zrobić drugie nacięcie, ale ktoś zapukał do drzwi. Wystraszyłem się.
Szybko wrzuciłem ostrze do kosza, najpierw zawijając w papier i przemyłem ranę wodą z kranu, bo nie miałem czasu na żadne wody utlenione. Przyłożyłem kawałek papieru do rany i zsunąłem rękaw, który zakrył papier.
Gdy tylko wyszedłem z łazienki zobaczyłem Gemmę, która się do mnie uśmiechnęła i weszła do środka. Na to wygląda, że mama jej o niczym nie powiedziała, za co bardzo jej dziękuję. Gdyby moja siostra się o tym dowiedziała, nie dałaby mi żyć i wyciągnęłaby ze mnie wszystko.
Teraz miałem jeszcze jedno gorsze zadanie. Muszę sprawić, abym  nie poszedł jutro do szkoły. Za bardzo się bałem, że spotkam tam Nicka. Wiedziałem, że będę musiał się tłumaczyć Liam’owi i Niall’owi, czemu mnie nie było, ale przecież się coś wymyśli. Nie mogą poznać prawdy. Nie mogę im na to pozwolić.

Mam nadzieję, że rozdział się Wam podoba. Nie wiem, czy jest sens dalej pisać to opowiadanie. Jak myślicie? 
Bardzo mi zależy na waszej opinii, co do tego opowiadania bądź rozdziału. Pozdrawiam x

8 komentarzy:

  1. On musi komuś o tym powiedzieć. I powie, prawda ?
    Szczerze ? Rozdział mi się baardzo podoba i nie mam pojęcia co może wydarzyć się dalej ..

    Pozdrawiam xx

    // Smile ♡

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się, nawet bardzo chociaż to dopiero początek. Harry musi komuś o tym powiedzieć! Kiedy pozna Lou? A może już go zna? Nienawidze Nicka, jak on mógł zrobić to Harry'emu?! Jest straszny! Czekam na następny! <3
    Mogłabyś informować mnie o nowościach? @Love_Larry4ever

    OdpowiedzUsuń
  3. Musi komus powiedziec, a co jak Gemma zobaczy, slad po cieciu to dopiero bedzie. Pisz dalej kochanie <3 swietne opowiadanie, mimo tego, ze dopiero sie zaczelo ;) ily @your_direction_ ps. nick to skurwiel heh

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny *-* Jejku. Harry musi komuś o tym powiedzieć. Życzę weny kochana ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału. <3

    OdpowiedzUsuń
  6. MOGŁABYŚ MNIE INFORMOWAĆ PLISS ?? @PysiaAriana

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział jak zwykle jest wspaniały, znowu sie popłakałam jak czytałam

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej tuu @Larreh3 Opowiadanie cudowne i fakt, że to zdażyło się naprawdę... jeju to bardzo smutne. To dopiero początek, a ja już mam tzw gulę w gardle i ciężko mi oddychać, a w oczach mam łzy... jestem bardzo ciekawa co bd działo się dalej i nie mogę doczekac się momentu poznania Harryego i Lou. Boze ja uwielbiam takie smutne opowiadania,one dają mi siły i taką świadomość,co może dziać się w ludzkim umysle i wgl. Podziwiam Cię,że podjęłaś się takiego zadania, w sensie żeby wykorzystac do tego swoją przeszłość, przekazać ją czytelnikom. Ja bym chyba nie dala rady... Mam nadzieję,że chęć na pisanie tego ff cię nie opuści i zdołasz wszystko ukazać w swoim świetle i wiem,że będzie to idealne x pozdrawiam i czekam na kolejny rozdział x

    OdpowiedzUsuń